15.10.2026 Mądrość zmęczonych oczu, wykład dr Magdaleny Fabczak

Pani Doktor jest terapeutką głosu i mowy u osób po całkowitym usunięciu krtani oraz po udarach mózgu. Jak sama mówi, stara się traumę zamieniać w nadzieję. Dzięki Jej unikalnym metodom nauki mowy, ok. 5 tysięcy osób bez krtani odzyskało głos i nauczyło się mowy zastępczej. Od ponad 30 lat  pełni funkcję przewodniczącej Podlaskiego Towarzystwa Laryngektomowanych, które wspiera osoby po raku krtani.

Jest też autorką wielu publikacji na temat terapii mowy, a także pięknych książek o nadziei, o wartościach, które stanowią fundament tego, że jesteśmy ludźmi.

Jedni drugich ciężary nosimy…

Przywołane przez Panią Magdalenę przesłanie można uznać za motto całego spotkania. Urodziliśmy się po to, by być z drugim człowiekiem - podkreśliła  prelegentka. Nawiązała w ten sposób do napisanej wspólnie z córką książki „Mądrość zmęczonych oczu”, w której  pokazuje wagę relacji międzypokoleniowych, potrzeby starszych ludzi i sposoby ich zaspakajania. Te relacje nie zawsze są łatwe dla obu stron i różne są tego przyczyny. Na pewno ważne jest zaspakajanie podstawowych potrzeb osób starszych, samotnych, cierpiących, ale nic nie zastąpi obecności kogoś, kto znajdzie czas na rozmowę, a nawet wspólne pomilczenie. Bo „kołyskę”zawsze  tworzą inni…

Książka w wyjątkowy sposób pokazuje wsparcie międzypokoleniowe, odwołuje się do duchowej, niematerialnej sfery człowieka, toteż gorąco zachęcam do samodzielnej, spokojnej lektury, by refleksje autorek i przytoczone historie mogły w pełni do czytającego dotrzeć.

Z panią dr Magdaleną Fabczak zapewne jeszcze się spotkamy, bo kończy pracę nad nową  książką o intrygującym tytule „Kiedy rak wydobywa marzenia”.

Po wykładzie wspólnie z zespołem „ O uśmiech seniora” zaśpiewaliśmy kilka humorystycznych utworów. Występ bardzo się podobał, a dziewczyny chętnie bisowały.

Bożenna Krzesak -Mucha


14 października 2026 roku w gościnnej sali Kina FORUM obejrzeliśmy film drogi laureata BAFT-y Morgana Matthewsa „500 Mil” . Był to wyjątkowo poruszający seans naszego DKF-u- GAG Senior . Zaczyna się jak niewinna wyprawa w rytmie „The Rocky Road to Dublin". Dwóch braci - nastoletni Finn ( Roman Griffin Davis ) i młodszy Charlie ( Dexter Sol Ansell ), długa podróż (ich celem jest dzikie zachodnie wybrzeże Irlandii oraz dom ukochanego dziadka Johna - Bill Nighy ), piękne irlandzkie krajobrazy i spotkania z ludźmi, którzy na chwilę stają się częścią ich historii (zwlaszcza wolna duchem uliczna muzykantka Kait - Maisie Williams ). To przede wszystkim opowienie o rodzinie, która kocha, ale nie potrafi już ze sobą rozmawiać. O bólu, który zamiast łączyć, potrafi oddalać od siebie najbliższych. O poczuciu winy, tęsknocie i próbie odnalezienia miejsca, w którym choć przez chwilę znowu można poczuć się bezpiecznie. Najpiękniejsze katharsis jakie widziałam od dawna. I to wyjątkowe zakończenie historii! - spaja wszystko i wyjaśnia cały sprytnie przemyślany scenariusz. Film ma pozytywne przesłanie : „Czasem trzeba uciec, by odnależć to, co nosisz w sercu” . Porusza tematy, od których ucieka się, bo są zbyt trudne. Scenariusz, zaadaptowany przez Malcolma Cambella na podstawie powieści Marka Lowery'ego  „Charlie i ja”, niby prosto skonstruowany, zawiera częste retrospekcje z różnych chwil życia zamykające się niespodziewanie w odpowiednim miejscu i czasie pokazując, że człowiek nie może wciąż uciekać, a nieprzerobione traumy niszczą go i rujnują relacje rodzinne. To mądry, subtelny, uniwersalny film, który pozostaje w widzu na długo. Szacunek dla twórców za ogromną dawkę emocji, niosących ze sobą hektolitry łez wylanych po seansie , i wzruszeń, tak naprawdę dziś rzadko spotykanych w kinematografii. To, że praktycznie wszyscy w kinie po projekcji siedzieli jeszcze w znieruchomieniu przez długie minuty, jest najlepszą oceną dla tej produkcji. Mnie kompletnie rozdarło serce, nie byłam gotowa na coś takiego. Pięknie pokazane emocje - i to emocje, które się udzielają. Film trafia na listę moich ulubionych, choć raczej niełatwo będzie mi do niego wrócić.

Wprowadzenie przed projekcją i spotkanie po filmie poprowadziła dr karolina Wierel

Krystyna Popławska


Ach, cóż to był za bal! - Relacja z Balu Seniora

Uniwersytet Trzeciego Wieku w Białymstoku to nie tylko edukacja, ale również relaks, zabawa i wspólne spędzanie czasu. Wszyscy uwielbiamy tańce i hulańce. Po długiej przerwie wakacyjnej, 13 października 2026 roku, bawiliśmy się świetnie do późnych godzin nocnych na „Balu Seniora” w gościnnej Restauracji „Vanessa”. Eleganckie suknie, stylowe garnitury i atmosfera rodem z dawnych bali sprawiły, że studenci naszego Uniwersytetu na jeden wieczór przenieśli się w świat elegancji i zabawy. Oficjalnego otwarcia balu dokonała Prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Białymstoku dr hab. Małgorzata Halicka, podkreślając znaczenie naszej uczelni jako ważnej przestrzeni aktywności społecznej i integracji, życząc jednocześnie wszystkim uczestnikom dobrej zabawy. Następnie pan Ryszard - kierownik zespołu muzycznego „RAJDER”- wzniósł uroczysty toast za zdrowie i pomyślność organizatorów balu i jego uczestników, czym sprawił, że wszyscy poczuli się zintegrowani, zaznajomieni i zachęceni do dalszej wspólnej zabawy. Parkiet od pierwszych chwil wypełnił się muzyką z naszych młodych lat i tańcem. Po sali bankietowej popłynęła niejedna piosenka biesiadna. Były wspólne zdjęcia, rozmowy przy stołach, dużo śmiechu i radości. Nie było mowy o podpieraniu ścian, wręcz przeciwnie, gdy grała muzyka, przy stolikach było pusto! Smaczne gorące dania oraz liczne zimne przekąski, kawa, herbata, napoje i pyszne ciasta uzupełniały sukcesywnie energię. Zabawa była przednia z korowodami, solowymi tańcami i innymi szaleństwami. Tańczono, jakby jutra miało nie być! Bale UTW to symbol wigoru, integracji i dowód na to, że młodość ducha nie przemija, że aktywność, pasja i radość życia to wartości, które nie mają daty ważności! Dziękujemy Marii Waśkiewicz – organizatorce tej wspaniałej imprezy – za ten wieczór pełen muzyki, tańca i radości, a wszystkim uczestnikom za obecność, życzliwość i wspólne świętowanie. Stworzyliśmy razem kolejne piękne wspomnienia!

Krystyna Popławska


Opera na sznurkach, czyli niezwykły świat marionetek Udział w spektaklu „Nitka się plącze się…”, który obejrzałam w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Białymstoku, był dla mnie wyjątkowym spotkaniem ze sztuką. Przedstawienie zaskoczyło mnie przede wszystkim oryginalnym połączeniem opery z teatrem marionetkowym. To niezwykłe zestawienie dwóch odmiennych form artystycznych stworzyło widowisko, które potrafiło zainteresować, rozbawić i zachwycić.

Opera kojarzy się zazwyczaj z podniosłą atmosferą, pięknymi głosami śpiewaków i muzyką wykonywaną na żywo. Teatr marionetek przywodzi natomiast na myśl świat baśni, dziecięcej wyobraźni i niezwykłych postaci poruszanych za pomocą delikatnych nitek. W spektaklu te dwa światy spotkały się w sposób nieoczekiwany, udowadniając, że klasyczna muzyka może być przedstawiona w lekkiej, pomysłowej i pełnej humoru formie.

Szczególnie fascynujące było obserwowanie marionetek, które stawały się integralną częścią muzycznej opowieści. Drewniane postacie, poruszane przez animatorów, nabierały charakteru i ekspresji. Ich ruchy współgrały z muzyką i śpiewem, tworząc wrażenie, że uczestniczymy w prawdziwym teatrze operowym, tyle że jego bohaterami są nie tylko ludzie, ale również lalki.

Podziwiałam kunszt osób poruszających marionetkami. Każdy gest wymagał precyzji, wyczucia rytmu i doskonałej współpracy. To, co widz odbiera jako naturalny ruch scenicznej postaci, jest w rzeczywistości efektem wielkiej koncentracji i umiejętności. Nitki, które mogłyby wydawać się ograniczeniem, stawały się narzędziem artystycznej kreacji. Ważną rolę odgrywała muzyka, która nadawała przedstawieniu wyjątkowy charakter. Żywy śpiew operowy w połączeniu z ruchem marionetek tworzył niecodzienny dialog między człowiekiem a lalką, między dźwiękiem a gestem. Dzięki temu opera zyskała nowy wymiar, a teatr marionetkowy stał się czymś znacznie więcej niż tylko widowiskiem lalkowym.

W moim odczuciu największą wartością spektaklu było przełamanie stereotypowego myślenia o operze jako sztuce poważnej i niekiedy trudnej w odbiorze. Przedstawienie pokazało, że muzyka klasyczna może przemawiać do widza również poprzez humor, obraz i teatralną zabawę. Jednocześnie udowodniło, że teatr marionetek jest formą sztuki wymagającą talentu, wyobraźni i ogromnego

zaangażowania.

Wyszłam z tego spotkania z kulturą pełna pozytywnych wrażeń. Spektakl skłonił mnie do refleksji nad tym, jak wiele możliwości daje twórcze łączenie różnych dziedzin sztuki. Kiedy opera spotyka się z teatrem marionetek, powstaje świat, w którym tradycja zyskuje świeżość, a to, co znane, można

odkryć na nowo.

„Nitka się plącze się…” to dowód na to, że sztuka nie zna granic, a prawdziwa kreatywność potrafi połączyć nawet najbardziej nieoczywiste światy. To przedstawienie, które przypomina, że warto być otwartym na nowe doświadczenia artystyczne, ponieważ właśnie one potrafią nas najbardziej zaskoczyć i pozostawić w pamięci coś naprawdę wyjątkowego. Ogromne podziękowania Alicji Sokół za zorganizowanie wejściówek na ten spektakl.


16 września 2026 roku seniorzy Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Białymstoku wzięli udział w pielgrzymce ekumenicznej, której celem było poznanie bogactwa duchowego, religijnego i historycznego Podlasia. Wyjazd stanowił okazję do wspólnej modlitwy, refleksji, poznawania miejsc ważnych dla różnych tradycji chrześcijańskich oraz integracji uczestników. Organizatorami wyjazdu byli Alicja Sokół oraz ksiądz Tomasz Kozłowski.

Przed 8:00 uczestnicy spotkali się przed Kościołem Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku. Po powitaniu i sprawdzeniu obecności przygotowano się do wspólnego wyjazdu. Około 8:00 wyruszyliśmy w drogę, aby odwiedzić miejsca szczególnie ważne dla duchowego i kulturowego dziedzictwa naszego regionu. Pierwszym ważnym punktem naszej pielgrzymki były Milejczyce, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Była to szczególna okazja do wspólnej modlitwy oraz poznania historii tej świątyni i znajdującego się w niej niezwykłego wizerunku Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Kościół w Milejczycach jest ważnym miejscem kultu maryjnego na Podlasiu. Jego największym skarbem jest obraz Matki Bożej, otaczany od pokoleń czcią i modlitwą

wiernych. Z wizerunkiem tym wiążą się opowieści o otrzymanych łaskach i cudownych wydarzeniach, które przyciągały do świątyni osoby szukające duchowego wsparcia, pocieszenia i nadziei. Podczas poznawania historii obrazu mogliśmy przypomnieć sobie, jak wielką rolę w życiu wiernych odgrywa kult maryjny. Dla wielu pielgrzymów Matka Boża jest szczególną orędowniczką w trudnych chwilach, a modlitwa przed Jej wizerunkiem staje się źródłem siły i wewnętrznego pokoju.

Historia kościoła i obrazu jest świadectwem wielowiekowej wiary mieszkańców tej ziemi. Przekazy o doznanych łaskach, modlitwy i pielgrzymki kolejnych pokoleń tworzą duchowe dziedzictwo Milejczyc, które nadal inspiruje odwiedzających. Pobyt w tej świątyni był dla uczestników naszej pielgrzymki nie tylko spotkaniem z historią, lecz także czasem refleksji nad znaczeniem wiary, nadziei

i modlitwy w codziennym życiu.

W południe zatrzymaliśmy się w Siemiatyczach na wspólnym obiedzie. Był to czas odpoczynku, rozmów i integracji uczestników. Wspólne spotkanie przy stole sprzyjało dzieleniu się wrażeniami oraz umacnianiu więzi między słuchaczami UTW. Kolejnym punktem naszej pielgrzymki była wizyta w Kaszteliku „Korona Podlasia”, położonym w Olendrach niedaleko Siemiatycz. To niezwykła budowla przypominająca średniowieczny zamek, która powstała dzięki pasji, wytrwałości i pracy pana Jerzego Korowickiego. Historia tego miejsca rozpoczęła się na początku XXI wieku. Początkowo właściciel posesji wykonywał kamienne słupki ogrodzeniowe, jednak z czasem jego zamiłowanie do kamienia przerodziło się w marzenie o zbudowaniu własnego zamku. Kamień po kamieniu, własnoręcznie obrabiając materiał, stworzył

wyjątkową budowlę, która stała się jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych Podlasia. Kasztelik zachwyca oryginalną architekturą, kamiennymi murami i wieżą widokową o wysokości około 15 metrów. Otacza go fosa, nad którą przerzucono kamienny most. Z wieży można podziwiać malowniczą dolinę Bugu i piękno nadbużańskiego krajobrazu. Zwiedzanie tego niezwykłego miejsca było okazją do poznania historii niezwykłego przedsięwzięcia, które pokazuje, jak wielkie dzieło może powstać z pasji, cierpliwości i konsekwentnej realizacji marzeń. Kasztelik „Korona Podlasia” pozostawił w naszej pamięci obraz miejsca wyjątkowego, stworzonego ludzkimi rękami i wyobraźnią.

Szczególnym miejscem na trasie pielgrzymki była Święta Góra Grabarka, najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce, nazywane również Górą Krzyży. Grabarka jest miejscem modlitwy, skupienia i duchowej odnowy. Jej historia związana jest z kultem Przemienienia Pańskiego oraz tradycją pielgrzymowania wiernych, którzy przynoszą na górę krzyże jako znak wiary, nadziei i zawierzenia Bogu. Tysiące krzyży otaczających cerkiew tworzą niezwykły i poruszający widok. Każdy z nich symbolizuje osobistą historię, modlitwę lub prośbę pielgrzyma. Pobyt na Świętej Górze był okazją do refleksji nad znaczeniem wiary w życiu człowieka, a także do poznania duchowości prawosławnej.

Wizyta na Grabarce szczególnie podkreśliła ekumeniczny charakter naszego wyjazdu. Uświadomiła nam, jak ważne są wzajemne zrozumienie, poszanowanie odmienności i dialog między chrześcijanami

różnych wyznań.

Ostatnim etapem naszej pielgrzymki był Drohiczyn, historyczne miasto położone nad Bugiem, ważny ośrodek życia religijnego i kulturalnego regionu. Odwiedziliśmy katedrę Trójcy Przenajświętszej, związaną z historią diecezji drohiczyńskiej. Świątynia jest ważnym miejscem modlitwy i świadectwem wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej tych ziem. Następnie zwiedziliśmy i poznaliśmy historię seminarium duchownego, które odgrywa istotną rolę w przygotowaniu przyszłych kapłanów do posługi duszpasterskiej. Pobyt w Drohiczynie był okazją do refleksji nad znaczeniem wiary, powołania i odpowiedzialności za przekazywanie wartości kolejnym pokoleniom.

Pielgrzymka ekumeniczna seniorów Uniwersytetu Trzeciego Wieku, która odbyła się 16 września 2026 roku, była wartościowym doświadczeniem duchowym, edukacyjnym i integracyjnym. Odwiedzone miejsca pozwoliły nam lepiej poznać historię i tradycje religijne Podlasia oraz dostrzec bogactwo chrześcijańskiego dziedzictwa naszego regionu. Szczególne znaczenie miała wizyta na Świętej Górze Grabarce, gdzie mogliśmy przybliżyć się do duchowości prawosławnej, a także pobyt w Milejczycach i Drohiczynie, związanych z wielowiekową historią Kościoła katolickiego. Wspólna modlitwa, rozmowy i możliwość poznawania miejsc ważnych dla różnych tradycji chrześcijańskich sprzyjały refleksji nad tym, co łączy ludzi, niezależnie od wyznania. Pielgrzymka przypomniała nam, że dialog, szacunek, życzliwość i wzajemne zrozumienie są ważnymi wartościami w życiu

społecznym.

Wyjazd był również okazją do integracji seniorów, wymiany doświadczeń i wspólnego spędzenia czasu. Wróciliśmy bogatsi o nowe wiadomości, wrażenia i przemyślenia, a także umocnieni w przekonaniu, że poznawanie dziedzictwa religijnego i kulturowego pomaga lepiej rozumieć siebie

nawzajem.

Pielgrzymka pozostanie w naszej pamięci jako dzień wspólnoty, poznawania historii oraz poszukiwania tego, co łączy ludzi różnych tradycji i wyznań. Serdecznie dziękujemy księdzu Tomaszowi Kozłowskiemu, Alicji Sokół oraz tajemniczemu sponsorowi, który pokrył część kosztów naszego wyjazdu.


1 października Uniwersytet Trzeciego Wieku w Białymstoku zainaugurował rok akademicki 2026/2027 w Auli Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Uroczystość zaszczycili swoją obecnością: wojewoda podlaski Jacek Brzozowski, wiceprezydent Białegostoku Eliza Agnieszka Cybulko, ks. Mirosław Filimoniuk reprezentujący biskupa JAKUBA, prorektorzy białostockich uczelni UwB, PB, WANS, Uniwersytetu Medycznego, Uniwersytetu Muzycznego, przedstawiciele zaprzyjaźnionych z nami instytucji i organizacji: Wydziału Prewencji KMP, PIK, CAS, MOPR.

Przybyłych na uroczystość honorowych gości oraz słuchaczy gorąco powitała prezes UTW Małgorzata Halicka, która w swojej krótkiej przemowie skierowała uwagę na działania bieżące i najbliższe plany. Wszyscy zabierający głos podkreślali, iż seniorzy są ważną grupą społeczną, wnoszącą mądrość życiową i doświadczenie. Życzyli wspaniałego roku akademickiego, ciekawych wyzwań i wielkiej

intelektualnej przygody.

Tradycyjnie już przedstawiciele nowych słuchaczy złożyli ślubowanie. Immatrykulacji dokonała

prezes UTW Małgorzata Halicka, a legitymacje członkowskie wręczała wiceprezes Małgorzata

Więcław.

Wykład inauguracyjny pt. „Sprawiedliwość z ludzką twarzą” wygłosił wiceprezes Sądu

Rejonowego dr Tomasz Kałużny.

Całość uświetnił występ Chóru UTW „ASTRA” z dyrygentką Joanną Bagińską, który odśpiewał

przed rozpoczęciem uroczystości hymn państwowy, następnie Gaude Mater Polonia, a na zakończenie

Gaudeamus Igitur

Krystyna Popławska


W dniu 26.09.2026 r. w „wypełnionej po brzegi” sali kinowej Forum seniorzy DKF „GAG” obejrzeli dramat biograficzny z 2026 r. w reżyserii Pawła Pawlikowskiego pt.„Ojczyzna”. Film został zrealizowany we współprodukcji polsko-niemiecko-francusko -włoskiej. Jest rok 1949. Okres zimnej wojny, Tomasz Mann (1875-1955), znany niemiecki pisarz, laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury z córką Eryką - pisarką i aktorką wyrusza w trudną emocjonalnie podróż przez zrujnowane miasta Niemiec. Wcześniej, w 1933 roku, kiedy Hitler dochodzi do władzy pisarz przebywa w Szwajcarii. Opowiada się przeciwko nazistom. W 1935 r. wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Po wojnie wraca z emigracji do ojczyzny i przemierza drogę od Frankfurtu, który jest kontrolowany przez Amerykanów do Weimaru będącego pod

wpływami sowieckimi. Pisarz uczestniczy w uroczystościach związanych z rocznicą urodzin Goethego. Ma wygłosić kilka wykładów i odczytów, spotkać się z obecnymi politykami, władzami miast, dawnymi znajomymi i czytelnikami. Kraj jest już inny i inni ludzie. Nie bardzo wiadomo komu można podać rękę, komu można zaufać. W hotelu po stronie zachodniej otrzymuje anonimy z groźbami i wyzwiskami natomiast po stronie wschodniej przekonywany jest do opowiedzenia się za nowym porządkiem wprowadzanym przez sowietów. Jest świadkiem rozpadu i próby odbudowy Niemiec, które nie zmierzyły się jeszcze ze swoją odpowiedzialnością. Kiedy ktoś pyta pisarza, gdzie byłby, gdyby pozostał w kraju na czas wojny, pisarz odpowiada, że z całą pewnością nie byłby obecnie w tym miejscu. Mann jest

świadomy, że ze względu na żonę o żydowskich korzeniach, jego poglądy antyfaszystowskie oraz orientację seksualną (biseksualista) nie byłby bezpieczny w nazistowskich Niemczech. W tle rozgrywa się tragedia rodzinna Mannów. Eryka rozmawia z pogrążonym w depresji bratem-bliźniakiem Klausem i próbuje przekonać go do dołączenia do wspólnej podróży . Kilka dni później, kiedy pisarz i jego córka odwiedzają kolejne miasto dowiadują się, że Klaus popełnił samobójstwo. Eryka przeżywa dotkliwie śmierć brata.

Pisarz jest niewzruszony i nadal przygotowuje się do spotkań, jakby żałoba go nie dotyczyła. Twierdzi, że Klaus był rozpuszczonym dzieckiem i narkomanem. Dla świata pisarz jest autorytetem moralnym ale w życiu prywatnym ojcem niezdolnym do bliskości. Jednak trochę zaskakuje w ostatnich sekwencjach filmu. Dzieło opowiada o utracie ojczyzny, takiej jaką była w wymiarze

społeczeństwa i jednostki.

Film jest czarno-biały i dodatkowo wprowadza przytłaczający nastrój lat powojennych. W rolach głównych wystąpili: Hanns Zischler (Tomasz Mann) , Sandra Huler (córka Erika Mann). Na uwagę zasługuje świetna gra aktorów. Wcielający się w postać Tomasza Manna aktor gra w niezwykle powściągliwy, oszczędny sposób intelektualistę, pisarza w wieku ok. 75 lat. Sandra Huler w roli Eryki wciela się doskonale w inteligentną, trochę cyniczną, trochę zmęczoną, troskliwie opiekującą się ojcem antyfaszystkę oraz osobę wrażliwą opłakującą

śmierć najbliższej osoby.

Film otrzymał Złotą Palmę oraz został wybrany jako polski kandydat w kategorii Najlepszego

.Filmu Międzynarodowego w 99 edycji Oscarów.

Dzieło warto obejrzeć.

Wprowadzenie przed filmem i dyskusję po filmie poprowadził dr Tomasz Adamski. Marysi

Waśkiewicz dziękujemy za dobór filmu.

Krystyna Stankiewicz


Wspomnienia z wypoczynku w Mielnie

„W dzień biały morze śpiewa, szepce i szeleści, Samemu sobie jeno gwarząc opowieści. Kto się w nie wsłucha, słyszy w jego dziwnym szumie Dalekie, tajne głosy, których nie rozumie” / Leopold Staff - „Wieści morza” Koniec wakacji nadchodzi nieubłaganie. Lato powoli staje się wspomnieniem, w sercu budzi się melancholia... W poniedziałek 24 sierpnia nasi słuchacze powrócili, po dwunastu cudownych dniach, znad ukochanego polskiego morza. A jeszcze tak zdaje się niedawno późnym popołudniem 13 sierpnia po długiej męczącej podróży bardzo sprawnie zakwaterowano nas w nowoczesnym kompleksie Ferry Resort w zacisznej części Mielna. Po sutej obiadokolacji należało pójść na pierwszy spacer, aby przywitać się z morzem. Zapomnieliśmy, jak piękne ono jest! A było gładkie, bez najlżejszych zmarszczek, tylko niska

fala biegła sennie, wzdymając linię widnokręgu jak lśniący jedwab. Zrobiliśmy plażą spory kawałeczek, nacieszyliśmy się fajną pogodą i robiliśmy plany na najbliższe dni. Co dzień rano, po śniadaniu, pędziliśmy na plażę. Choć woda była zimna, biegłam prosto do morza, śmiejąc się z „foczek” wysmarowanych tłustymi kremami i smażących się w słońcu. W ciągu dnia chętni mogli skorzystać z zabiegów leczniczych w postaci okładów borowinowych, lub krioterapii. Do naszej dyspozycji mieliśmy także basen i jakuzzi. Wieczory spędzaliśmy z przyjaciółmi grając w brydża, tysiąca, lub w strategiczną karciankę Skip- Bo. Po godzinie 22:00 nastawała cisza jak makiem zasiał..., tego właśnie nam było trzeba: spokoju, relaksu, czasu tylko dla siebie.

Organizatorki naszego wypoczynku w Mielnie Marysia Waśkiewicz i Maria Szulga zadbały o inne rozrywki, na przykład dwa wieczorki taneczne zwane potupajkami, które obsługiwał nasz osobisty DJ Władek Mróz, uroczysta kolacja z profesjonalnym DJ –em, kolacja grillowa z tańcami. Były też wycieczki po okolicznych miejscowościach : Dobrzyca – słynąca z unikalnych w skali kraju Ogrodów Tematycznych Hortulus, Koszalin –z Parkiem Książąt Pomorskich i Górą Chełmską z Sanktuarium Przymierza (Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej) oraz historyczną wieżą widokową.

Najstarszym obiektem Mielna jest kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego z XV stulecia, który został przebudowany czterysta lat później. Z lewej strony wejścia głównego jest wmurowany kamień o ciemnej barwie przypominający kształtem siedzącego niedźwiedzia. Zabytkowy wystrój kościoła stanowi barokowa ambona z XVIII wieku z rzeźbami czterech ewangelistów i dwa dzwony kościelne z napisem majuskułą. Półtora kilometra od miasta znajdziemy poniemieckie bunkry, w których po dziś dzień można odczytać niemieckie teksty. Wzniesione zostały na przełomie roku 1940 i 1941 przez Niemców w celu obrony wybrzeża bałtyckiego. Prawdopodobnie pełniły rolę składów amunicji i innych materiałów wybuchowych bądź też przyczółek obserwacyjny. Podobno kilku pasjonatów znalazło w ich pobliżu

części amunicji i ekwipunku żołnierskiego. Nieopodal bunkrów można było pospacerować Leśną Pętlą Przygód i Tajemnic –trasą spacerową prowadzącą przez malowniczy, zacieniony nadmorski las. Na trasie można zobaczyć wielkie figury szyszki świerkowej, orzecha laskowego, czy też żołędzia. Rzadko zdarza się dosłownie stanąć na linii, która przecina całą kulę ziemską. 16. południk biegnie przez całą Europę — od norweskich fiordów po wybrzeża Afryki. A w Chłopach mogliśmy dotknąć miejsca, w którym ta niewidzialna linia wychodzi prosto z Bałtyku i wchodzi w głąb lądu. To wyjątkowe miejsce oznaczono specjalnym głazem o wadze aż 5 ton, wydobytym z okolicznych pól przez samych

mieszkańców wioski.

Dygamy wdzięcznie, dżentelmeńsko, przed majestatem naszych Dobrych Aniołów – Marii Waśkiewicz i Marii Szulgi w geście wielkiej podzięki za zorganizowanie nam wspaniałego letniego wypoczynku. Dla jednych prawdziwy wypoczynek to relaks na plaży, dla innych zwiedzanie zabytków i nowych miejsc, najważniejsze, to nie jechać tam gdzie jest modne miejsce, lub gdzie "jadą wszyscy". Najważniejsze w udanym urlopie to odnaleźć sposób wypoczywania odpowiedni dla nas. Dziękuję wszystkim uczestnikom za przyjazną, ciepłą atmosferę.

Krystyna Popławska

Chór UTW w Białymstoku „Astra” podczas występu na XXII Ogólnopolskim Przeglądzie Artystycznym Ruchu Seniorów „ARS” we Włocławku

Za nami udział w tegorocznym przeglądzie „ARS” – nasz chór zaprezentował się na scenie już pierwszego dnia wydarzenia - 23 lipca. Z wielką radością i zaangażowaniem godnie reprezentowaliśmy Białystok oraz nasze Województwo.

Cały wyjazd był dla nas cennym doświadczeniem, okazją do spotkania z innymi zespołami i dzielenia się naszą pasją do śpiewu.

Składamy serdeczne podziękowania naszym Partnerom, których wsparcie umożliwiło nam udział w tym wydarzeniu:

Partner Wydarzenia: Miasto Białystok

Partner Strategiczny Przedsięwzięcia: Województwo Podlaskie

Dziękujemy za zaufanie oraz stałą pomoc w rozwijaniu pasji artystycznych seniorów z naszego regionu!

Zachęcamy również do odwiedzenia i śledzenia oficjalnego profilu Województwa Podlaskiego oraz Miasta Białystok, gdzie znajdziecie najważniejsze informacje z życia regionu i miasta.

Joanna Bagińska


W dniu 21.06.2026 roku w restauracji „Wenessa” odbył się Wiosenny Bal Seniora.

Impreza była też swego rodzaju pożegnaniem roku akademickiego 2025/2026. W niedzielę przed godziną 16.00 seniorzy uzbrojeni w dobry humor i w odświętnych strojach przyszli do restauracji, gdzie mieli ustalone miejsca przy poszczególnych stolikach zastawionych napojami i zimnymi przekąskami. Wysoka temperatura jaką zanotowano tego dnia nie była uciążliwa z uwagi na działającą klimatyzację.

Organizatorka przedsięwzięcia, Marysia Waśkiewicz rozpoczęła bal krótką przemową i

życzyła wszystkim udanej zabawy. Do stolików podano danie na gorąco a następnie rozpoczęła się potańcówka. Do tańca przygrywał nam pan Mirek. Z przyjemnością tańczyliśmy do piosenki, którą zaśpiewała nasza koleżanka-organizatorka Marysia. Nie

zabrakło też konkursu, który zainicjowała Marysia Szulga. Wszyscy uczestnicy konkursu

byli zwycięzcami. W miłej atmosferze mogliśmy porozmawiać z koleżankami i kolegami, których znamy z działalności w różnych grupach zainteresowań lub na wykładach. Rozpoczynamy przerwę wakacyjną, więc życzymy wszystkim studentom dobrego wypoczynku i dobrego humoru na każdy dzień. Do spotkania w październiku.

Krystyna Stankiewicz


17 czerwca w ramach DKF „GAG” Senior obejrzeliśmy najnowszy film norweskiego reżysera Joachima Triera pt. „Wartość sentymentalna”. Film opowiada historię dwóch sióstr, które spotykają się z dawno niewidzianym ojcem, uznanym reżyserem filmowym. Opuścił je wiele lat temu i w ogóle nie interesował się ich losem. Teraz wraca, jakby nic się nie stało i proponuje starszej córce, aktorce, główną rolę w swoim nowym filmie. Rozgoryczona dziewczyna początkowo nie zgadza się. Spotkanie uruchamia lawinę wspomnień, niewypowiedzianych emocji, wzajemnych żalów, zmuszając bohaterów do konfrontacji z przeszłością i własnymi relacjami. Ojciec i córki uczą się sobie wybaczać. Ale czy można nadrobić stracony czas? Czy można odbudować zerwane więzi? Na

ile determinuje nas dom, z którego się wywodzimy? I czy sztuka, w tym wypadku film, może nam pomóc w przerobieniu własnych traum? Reżyser nie udziela jednoznacznych odpowiedzi. Opowiada obrazami, przemilczeniami. Zostawia przestrzeń na interpretację, refleksję i własne doświadczenia widza. Dzięki temu ta rodzinna historia staje się uniwersalna. Skłania do zastanowienia się nad tym, co jest naprawdę ważne w życiu i jak wspomnienia kształtują naszą tożsamość. Atutem filmu są aktorzy. Są naturalni i przekonywujący w swych rolach. Grają zespołowo, bez popisów, toteż opowiadana historia brzmi autentycznie. Mnie szczególnie poruszył

Stellan Skarsgård w roli ojca.

Film odbił się szerokim echem w całym świecie. Otrzymał wiele nagród, w tym 9 nominacji

do Oscara. Okrzyknięto go arcydziełem. Czy tak jest naprawdę, musicie się sami przekonać.

Do czego gorąco zachęcam.

Prelekcję przed i dyskusję po filmie poprowadziła dr Karolina Wierel. Był to ostatni w tym roku akademickim seans, toteż Maria Waśkiewicz zamykając spotkanie, życzyła wszystkim kinomanom udanych wakacji.

Bożenna Krzesak-Mucha


Wspomnienia z Łeby

„Wiatr z wydm niesie letnie słowa,

z Łebą przygoda jest gotowa’’.

Tak śpiewają chłopcy z zespołu ,,Łobuzy”. Czy my przeżyliśmy przygodę z Łebą? 26 maja słuchacze UTW wyruszyli na kolejną wyprawę nad morze. Miejscem naszego letniego wypoczynku była Łeba - urokliwe miasteczko położone na Wybrzeżu Słowińskim,nad rzekami Łebą i Chełstem. Słynny kurort przywitał nas szarym niebem, a morze także nie było pogodnie usposobione. Zamieszkaliśmy w ośrodku ,,Sea Port”.

Już następnego dnia osoby lubiące piesze wędrówki, którym nie są straszne kilometryw nogach, skupiły się wokół koleżanki Danuty Koleśnik, znanej z zamiłowania do aktywnych form wypoczynku. Razem z nią przedreptaliśmy Łebę i okolice, zobaczyliśmy niezwykłe przyrodniczo i architektonicznie miejsca (zamek, park, przystań). Zajrzeliśmy nawet do schronów z czasów funkcjonowania 68 Dywizjonu Rakietowego w Łebie (1974-1999).

Duże wrażenie zrobiła na nas wyprawa do Rąbki, gdzie znajduje się historyczna wyrzutnia rakiet – pozostałość po niemieckim poligonie rakietowym z lat 1943 – 1945.

Składała się ona z różnych budowli i urządzeń technicznych. Tu prawdopodobnie w styczniu 1945 odbył się ostatni start rakiety Rheintochter (Córa Renu). W Muzeum Wyrzutni Rakiet eksponowane są rozmaite rakiety i wszelkiego rodzaju broń.

Ekspozycja przedstawia też historię prac nad pierwszą polską rakietą meteorologiczną,,Meteor 1”. Projekt zamknięto w 1974r., mimo obiecujących wyników.Grupa piechurów zawędrowała nad jezioro Serbsko, by stamtąd udać się do Nowęcina,gdzie jest piękny zabytkowy zamek oferujący dziś usługi hotelarskie i gastronomiczne.

Pochodzący z końca XV w. zamek zbudowany przez starostę słupskiego Klausa Wejhera

zmieniał właścicieli i podlegał też licznym zmianom wewnątrz i zewnątrz. Do dziś zachowały się ślady średniowiecznych fos oraz wałów. Obecnie zamkiem opiekują się harcerze.,, Tańczą wydmy w rytmie lata” – śpiewają Łobuzy. Nic dziwnego, że postanowiliśmy zobaczyć to niezwykłe zjawisko przyrodnicze, usytuowane na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Meleksami udaliśmy się do Rąbki, by stamtąd wyruszyć na wydmy. W wyprawie towarzyszyła nam przewodniczka, której zawdzięczamy wiele ciekawych informacji o jeziorze Łebsko, kulturze Kaszubów, historii tej ziemi, powstaniu wydm,

roślinności i ludziach związanych z regionem.

Widok wydm robi niezwykłe wrażenie. Unikatowy krajobraz podkreśla siłę i nieprzewidywalność natury, której towarzyszy silny wiatr. Największa i najbardziej znana ruchoma wydma - Wydma Łącka, znajdująca się na miejscu zasypanej przez piasek wioski

Łączka, stanowiła spore wyzwanie, gdyż sprawdzała siłę naszych nóg i determinację w dotarciu na szczyt. Wydmy sąsiadują z morzem, więc nie odmówiliśmy sobie wyprawy na plażę i delektowania się pięknem żywiołu.

Słuchacze UTW lubią się bawić. Okazji do wspólnego pląsania było kilka. Już drugiego dnia po przyjeździe gościliśmy Muzycznego Marynarza Wojtka, DJ i wokalistę.

Przy starych i nowych przebojach, a także przy pieśniach biesiadnych świetnie bawiliśmy się do późna. O taneczną stronę turnusu zadbali też Władek Mróz i Staszek Parafian. Przy przygotowanych przez nich melodiach na parkiecie pod parasolami wywijaliśmy jak za dawnych dobrych lat. O tym, że ,,dziewczyny lubią brąz” każdy wie. Miłośnicy opalania łapali każdy promień słońca, by móc pochwalić się nadmorską opalenizną. A ta niektórym przydała

bursztynowego blasku.

Pobyt w Łebie dostarczył nam wielu przyjemności. Spacery brzegiem morza i po mieście, piękne zachody słońca ,,Polaków długie rozmowy” na ławeczkach przed ośrodkiem, przejażdżki rowerami, rajdy ,,Szlakiem Żabek”, wspólne ognisko z kiełbaskami i śpiewem wypełniały nasze dni. Skorzystaliśmy też z przejażdżki meleksami po Łebie, podczas której przewodnik opowiadał o mijanych miejscach.

Łeba oferuje liczne atrakcje. Niektórzy odwiedzili Muzeum Figur Woskowych, uwieczniające znane postacie ze świata muzyki, sportu, filmu i polityki. Ciekawe eksponaty można było podziwiać w Muzeum Bursztynu, Muzeum Motyli czy Muzeum Łeby. Odważni stanęli na chwilę pod pręgierzem, by podumać, jak to drzewiej bywało. Miło będziemy wspominać pobyt w Łebie. Sympatyczny kierownik, panie przyrządzające smaczne posiłki, przyjemna atmosfera, to wszystko mieści się w słowach: ,,Wspomnienia wracają jak fale, zapisane w sercu na letniej skale”. Dziękujemy Paniom: Marii Szuldze i Marii Waśkiewicz za zorganizowanie wczasów

w Łebie i codzienną troskę o nas.

Z pozdrowieniami Grażyna Pawłowska


Wczasy w Łebie

26 maja 2026 - liczna, bo prawie 60-osobowa grupa z białostockiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku - wyjeżdża na wczasy do Łeby. Łeba to urokliwe miasteczko nad samym morzem. Już w pociągu było gwarno, ponieważ większość uczestników znała się z poprzednich wyjazdów. Nie odstraszały nas prognozy pogodowe. Miało być zimno i deszczowo, ale musiało być wesoło.

W Łebie przywitał nas pan Paweł, właściciel pensjonatu "Sea Port Resort". Jest to hotelik średniej wielkości, położony w lesie, 500 m od morza. Nie był jeszcze do końca zagospodarowany, ponieważ to nasza grupa, jako pierwsza, otwierała sezon turystyczny. Ale "Resort" w nazwie do czegoś zobowiązuje, więc byliśmy dobrej myśli.

Przywitało nas też - to była cudna niespodzianka - słońce i nie opuszczało aż do końca pobytu. Amatorzy słonecznej kąpieli szybko przybrali różne odcienie brązu. Morsy - a jakże - były wśród nas. Co bardziej odważni próbowali zamoczyć się w lodowatym, o tej porze roku Bałtyku.

Organizatorki wyjazdu - Maria Szulga i Maria Waśkiewicz - nasze dobre mateczki, opiekunki - zadbały o wszystko. Były wycieczki, potańcówki i ognisko. Najatrakcyjniejszą była wycieczka do Słowińskiego Parku Narodowego. Tam podziwialiśmy polską Saharę. Na obszarze ok. 500 hektarów, pomiędzy Morzem Bałtyckim a jeziorem Łebsko, rozciąga się pasmo ruchomych wydm. Dookoła nic - tylko piasek. Najwyższa wydma, zwana Górą Łącką ma 42 metry wysokości. Było ciężko, ale wdrapaliśmy się na sam szczyt. W końcu to seniorzy z UTW Białystok. Wszyscy młodzi duchem, zaopatrzeni w bagaż energii i chęci do życia.

Na koniec kilka słów o "potupajkach" - tak Majeczka ( jedna z naszych szefowych) nazywała liczne wieczorki taneczne. Na pierwszym był nawet DJ (disc- jockey) - marynarz, który wspaniale rozkręcił zabawę. Rozruszał nawet najbardziej "zasiedziałe" towarzystwo. Pozostałe "potupajki", mimo iż odbywały się tylko przy muzyce mechanicznej, były tak siarczyste, że połamaliśmy drewniany podest, na którym tańczyliśmy. Właściciel obiektu nie był wtedy zadowolony. Pożegnał nas jednak grzecznie i z uśmiechem.

5 czerwca 2026 - od rana pada deszcz. Ale niech sobie pada, my wyjeżdżamy do domu. Niebo płacze razem z nami, bo w oku każdego kręci się łezka, że to już koniec wspaniałych wakacji. Dziękujemy naszym Marysiom.

Barbara Maciak


W dniu 13.05.2026 r. uczestnicy Dyskusyjnego Klubu Filmowego Seniora „Gag” obejrzeli w kinie Forum dramat produkcji USA i Wielkiej Brytanii pt „Hamnet” w reżyserii Chloe Zhao, wg scenariusza Cloe Zhao i Maggie OFarrell. Akcja filmu rozpoczyna się w 1580 roku w Anglii. Ubogi nauczyciel łaciny Wiliam Szekspir poznaje Agnes. Jest to niezależna duchowo, energiczna, o zwierzęcym instynkcie dziewczyna.

Młodzi szybko zakochują się w sobie. Gorący romans prowadzi do szybkiego ślubu a następnie do narodzin córki. Trzy lata później rodzą się bliźnięta Judith i Hamnet. Wiliam wyjeżdża do Londynu. Czuje się najlepiej kiedy pisze swoje utwory i zajmuje się tworzonym przez siebie teatrem. Agnes pozostaje z dziećmi i licznymi obowiązkami na wsi. Mąż odwiedza rodzinę i obiecuje zakup nowego domu w pobliżu Londynu. W miarę spokojne życie rodziny przerywa choroba córki i niespodziewana śmierć 11-letniego syna Hamneta.

Małżonkowie w różny sposób przeżywają stratę. Matka pogrąża się całą sobą w rozpaczy. Jej świat zatrzymuje się. Ma żal do męża, że w najtrudniejszym momencie nie było go przy cierpiącym synu. Tragedia wpływa negatywnie na dotychczasową silną więź w rodzinie. Dramaturg inspirowany swoimi ciężkimi przeżyciami pisze i wystawia w teatrze w Londynie sztukę pt „Hamlet”. Czy Agnes zrozumie, że sztuka napisana przez Wiliama jest wynikiem ogromnego bólu i próbą pogodzenia się z żałobą?. Czy zrozumie, że upamiętni syna na wieki?.

Odpowiedź znajdziemy w ostatnich scenach filmu. Film jest przejmującym dziełem o miłości dramaturga i jego żony, o bezwarunkowej miłości rodziców do dzieci i bliskich relacjach w rodzinie oraz sposobie radzenia z żałobą. W tym przypadku matka pogrąża się w rozpaczy a ojciec osobistą tragedię przekuwa w dzieło. Film „Hamnet” nie jest w pełni historyczną i prawdziwą dokumentacją lecz fikcyjną opowieścią inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Fabuła filmu opiera się na fakcie śmierci syna Wiliama Szekspira Hamneta, natomiast zdarzenia przedstawione w filmie są fikcją wypełnioną przez scenarzystów i posłużyły do realistycznego opowiedzenia tej przejmującej

opowieści:

W rolach głównych wystąpili: Jesse Buckley (Agnes), Paul Mescal (Wiliam Szekspir). Na

szczególną uwagę zasługuje świetna rola Jesse Buckley, (Agnes) za którą aktorka otrzymała

Oscara.

Film warto obejrzeć.

Wprowadzenie przed filmem i dyskusję po filmie poprowadził dr Maciej Białous. Marysi Waśkiewicz dziękujemy za dobór filmu. W notatce wykorzystano materiały z internetu .

Krystyna Stankiewicz


Zakochani w Cyprze

Czterdziestu ośmiu słuchaczy UTW uczestniczyło w wycieczce na Cypr. Wyspa

zachwyciła nas ciepłym klimatem, obfitą wiosenną roślinnością i gościnnością

jej mieszkańców.

Swoją nazwę zawdzięcza pokładom miedzi (gr. „kypros”), eksploatowanym w starożytności. Bywa też nazywany wyspą Afrodyty, gdyż według mitologii wyłoniła się z piany morskiej w pobliżu starożytnej stolicy Pafos. Pierwsze ślady osadnictwa na Cyprze sięgają pięciu tysięcy lat p.n.e. W XIV wieku p.n.e. rozwijała się tu kultura mykeńska, a kilka wieków później helleńska. W dalszych wiekach wyspa przechodziła z rąk do rąk najważniejszych imperiów basenu Morza Śródziemnego: Asyryjczyków, Egipcjan, Persów, Fenicjan, Rzymian. Współczesny Cypr jest podzielony. Północna część należy do Republiki Tureckiej i zamieszkują ją potomkowie przybyszów osmańskich, południowa zaś to Cypr grecki,

dziś niepodległe państwo.

Granicę wyznacza tzw. „Zielona Linia”. Jej nazwa nawiązuje do koloru flamastra, użytego przez oficera brytyjskiego, który w 1964 r. wyznaczał na mapie Nikozji linię demarkacyjną między terenami zamieszkałymi przez ludność turecką i grecką. W programie wycieczki mieliśmy jedną bezpłatną i trzy dodatkowo płatne wycieczki

fakultatywne.

Pierwsza to zwiedzanie Larnaki, miasta w którym byliśmy zakwaterowani. Ta 30- tysięczna miejscowość słynie z Kościoła św. Łazarza i sarkofagu, gdzie miał być pochowany. Otoczony jest wielkim szacunkiem przez mieszkańców, licznych turystów i pielgrzymów. Nastrojowe wnętrze z pięknym ikonostasem zachwyca architekturą. Do centrum miasta, w którym zwiedziliśmy również: Fort Larnaca, Muzeum Bizantyjskie, Archeologiczne dotarliśmy bulwarem nadmorskim, ulubioną drogą

naszych codziennych spacerów.

Wycieczką, która wywarła na nas wielkie wrażenie, była wyprawa do Pafos i jej najstarszej części zwanej Kato Pafos (albo Nea Pafos). Zwiedziliśmy słynny Park Architektoniczny, a w nim wykopaliska antycznego miasta z rozległymi rezydencjami rzymskimi: Domem Dionizosa, Oiona i Orfeusza, Willą Tezeusza z pięknymi, dobrze zachowanymi mozaikami. Miejsce to zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO w 1980 r. W bliskiej okolicy Pafos znajduje się słynna plaża, ze skałą Afrodyty, przy której bogini wyłoniła się z morskiej piany. Pamięć o niej przetrwała do czasów dzisiejszych, o czym świadczą liczne jej figurki na stoiskach z pamiątkami. Całodzienną wyprawę zakończyliśmy

wizytą w winiarni, połączonej z degustacją miejscowych trunków. Drugi wyjazd turystyczny do Nikozji, stolicy Cypru, wiązał się z niemałym dreszczykiem, gdyż na stronę turecką miasta, wyprawiliśmy się sami. Nasza przewodniczka została po stronie greckiej, wcześniej instruując nas dokładnie, jak przekroczyć punkt graniczny. Naszym celem było zwiedzenie Meczetu Selima.

Pierwotnie był to kościół wzniesiony w 1209 r. Pracowali nad nim artyści, którzy przybyli tu ze św. Ludwikiem, francuskim królem zmierzającym w połowie XIII wieku do Ziemi Świętej. Budowlę pod wezwaniem Świętej (albo Bożej) Mądrości – Agia Sofia - uważano za najpiękniejszą na Bliskim Wschodzie. Tutaj koronowano władców z dynastii Lusignan. Świątynię przerobiono na meczet za czasów Osmanów i nazwano imieniem sułtana Selima II. Ogołocono ja ze wszystkiego co odnosiło się do chrześcijaństwa. Dobudowano minarety, które stanęły na fundamentach

frankońskich wież.

Wcześniej, po stronie tureckiej, zobaczyliśmy Pomnik Wolności, Pałac Arcybiskupa,

Katedrę św. Jana, Mury Weneckie.

Kierunek kolejnego wyjazdu – to przylądek Greko, najdalej wysunięta na południowy wschód część Cypru. Doskonałe miejsce dla miłośników nieskażonej przyrody, pięknych widoków i pieszych wędrówek. Teren objęty ochroną. Zobaczyliśmy tu łuk skalny, zwany Mostem Miłości oraz Błękitną Lagunę, po której pływają stateczki. Niewielką kapliczkę św. Anargyrów, plażę Konnos, którą otaczają wysokie klify.

Można tu wypocząć podziwiając wspaniałe widoki. Nadmorska miejscowość Agia Napa, oprócz jednej z najładniejszych plaż, słynie również z monastyru wzniesionego w okresie weneckim. Przed jego wejściem rośnie olbrzymi figowiec,

liczący 500 lat.

Cała nasza grupa zakwaterowana była w hotelu „Kaktus”, niedaleko nabrzeża. Pokoje dwuosobowe z balkonami. Do swojej dyspozycji mieliśmy duży basen z leżakami wokół. A ponieważ pogoda nam dopisała miejsce to cieszyło się popularnością. Śniadania mieliśmy na miejscu, a na obiadokolacje chodziliśmy to tawerny przy bulwarze nadmorskim. Zakosztowaliśmy regionalnych greckich potraw.

Miła obsługa hotelu pozwoliła nam na dwukrotne zorganizowanie wieczorków tanecznych, integrujących naszą studencką społeczność. Było sympatycznie i miło, aż żal było wyjeżdżać. A wszystko to za sprawą naszej wspaniałej koleżanki Marii Waśkiewicz, która zmobilizowała nas do wyjazdu na Cypr, czuwała nad organizacją wycieczki i opiekowała się nami w czasie całego pobytu.

P ilotką była Monika Graczyk, która zaraziła nas swoją miłością do Cypru. Bardzo

ciekawie opowiadała o historii wyspy, mitologii greckiej, kulturze i zwyczajach

cypryjskich, okazując nam dużo zrozumienia i sympatii.

Wycieczkę zorganizowało Biuro Floryn Tour & Holiday ze Szczecina, w terminie 21 –

28.04.2026.

Źródło: Peter Zralek – „Cypr”. Wydawnictwo: Helion S.A. Wydanie V. 2024.

Maria Beręsewicz


Jak cieszyć się sprawnym umysłem na długie lata

Podczas wykładu 23 kwietnia słuchacze UTW mieli możliwość pogłębić swoją wiedzę medyczną,albowiem prelegentka Pani Karolina Król-Lach z Fundacji „Dbam o zdrowie” - absolwentka

Politechniki Łódzkiej oraz Wyższej Szkoły Biznesu i Nauk o Zdrowiu, dietetyk kliniczny, ekspertka od

spraw zdrowia, mózgu i żywienia - w sposób inspirujący i przejrzysty mówiła o tym:

- Jak dbać o dobrą pamięć na lata?

- Jaki sposób odżywiania wpływa na kondycję mózgu? - Jakie ćwiczenia i praktyki wspomagają pracę mózgu? - Dlaczego właściwe relacje z innymi są najlepszą receptą na długowieczność? - Na czym polega profilaktyka chorób otępiennych?

Aby zatrzymać demencję i poprawić funkcje poznawcze, kluczowe jest połączenie regularnej aktywności fizycznej, zdrowej diety  oraz stymulacji umysłowej. Antyoksydanty opóźniają procesy starzenia się komórek, chronią przed demencją starczą, pozytywnie wpływają na pamięć. Znajdziemy je między innymi w owocach jagodowych - truskawkach, jagodach, borówkach, malinach, poziomkach.

Stosując zdrową dla umysłu dietę, nie tylko zwiększamy swoje IQ, ale także zauważamy, że nauka nowych rzeczy przychodzi nam szybciej i bardziej wydajnie. Ponadto pokonamy jesienną melancholię, zyskamy mentalną młodość i lepsze samopoczucie. Dieta dla mózgu to przede wszystkim czerpanie energii z węglowodanów, białka, tłuszczu, witamin oraz związków mineralnych.

Badania wskazują na to, że mózg najbardziej nie lubi przewlekłego stresu, braku snu, wysoko przetworzonej żywności, samotności, braku ruchu oraz wielozadaniowości. Negatywnie wpływają na niego również używki, odwodnienie oraz monotonia. Te czynniki osłabiają pamięć, koncentrację i przyspieszają procesy starzenia komórek nerwowych.

Za aktywny udział w wykładzie słuchacze zostali nagrodzeni gadżetami, materiałami dydaktycznymi i zdrowymi przekąskami.

W części artystycznej wystąpił zespół „Ukulele Senior” pod kierunkiem nowego instruktora Macieja Kuczyńskiego.

Krystyna Popławska


W dniu 15.04.2026 r. uczestnicy Dyskusyjnego Klubu Filmowego Seniora „Gag” obejrzeli

w kinie Forum film grozy produkcji amerykańskiej w reżyserii i wg scenariusza Ryana

Cooglera.

Akcja filmu toczy się w 1932 roku. Bracia bliźniacy Ejah „Smoke” i Elias „Stack” Moore po latach spędzonych w Chicago wracają do Clarksdale w Missisipi. Dotychczas prowadzili działalność kryminalną. Zarobili na przestępczej działalności pieniądze i postanawiają kupić tartak a w nim stworzyć bar dla czarnoskórej społeczności. Do braci dołącza kuzyn a zarazem muzyk bluesowy Sammie oraz pianista Delta Slim. Przy dostawach ma pomagać chińskie małżeństwo a żona Smoke ma zarządzać kuchnią. Stack spotyka swoją

byłą dziewczynę Mary.

W tym czasie pochodzący z Irlandii wampir poznaje dwóch członków Ku Klux Klanu i

przemienia ich w wampiry.

Jest dzień otwarcia klubu. Wampiry chcą wejść na przyjęcie ale nikt ich nie wpuszcza. Mary wychodzi aby z nimi porozmawiać i też zostaje zamieniona w wampira. Po powrocie dziewczyny do baru wszyscy są zagrożeni. Wampiry obiecują, że po zamianie uczestnicy zyskają nieśmiertelność i wolność od prześladowań. Wywiązuje się walka i coraz więcej ludzi

staje się wampirami...

Akcja przyśpiesza a widz obserwuje i wsłuchuje się w słowa uczestników imprezy. Film o problemach społeczeństwa amerykańskiego lat 30-tych, rasizmie i pięknej bluesowej muzyce. Ciekawe zakończenie. Obraz warto obejrzeć. W rolach braci bliźniaków Moore wystąpił aktor Michael B. Jordan. W pozostałych rolach wystąpili między innymi Hailee Steinfeld (Mary), Miles Caton jako Samuel (Sammie).

Kompozytorem pięknej ścieżki muzycznej (bluesa) był Ludwig Góransson. Film zdobył duże uznanie przez krytyków filmowych. Został uhonorowany 4 Oscarami, 3 Nagrodami Brytyjskiej Akademii Filmowej, 2 Złotymi Globami, 2 Actor Awards (w tym: w kategorii najlepszy występ zespołu aktorskiego w filmie kinowym, Nagrodą Amerykańskiej Gildi Scenarzystów, za najlepszy scenariusz oryginalny) oraz rekordowymi 14 Czarnymi Szpulami. Wprowadzenie przed filmem i dyskusję po filmie poprowadziła dr Karolina Wierel. Marysi Waśkiewicz dziękujemy za dobór filmu. W notatce wykorzystano materiały z internetu

Krystyna Stankiewicz


9.04.2026, wykład dr. hab. Marka Kochanowskiego, dyrektora Biblioteki

Uniwersyteckiej im. Jerzego Giedroycia - Jak dziś czytać Żeromskiego?

Szkolna edukacja pozostawiła w nas obraz Stefana Żeromskiego jako pisarza poruszającego ważne sprawy narodowe, walkę o niepodległość, przemiany społeczne. Profesor Marek Kochanowski proponuje wyjść poza kanon lektur szkolnych i spojrzeć na autora „Syzyfowych prac” jako pisarza nowoczesnego.

Jeśli nowoczesność zdefiniujemy jako ulotność, nieprzewidywalność, upadek autorytetów,

relatywizm, przypadkowość, bezdomność, poczucie zagrożenia, kryzys tożsamości – to

wszystkie te elementy odnajdziemy w utworach Żeromskiego. Profesor pokazał, że to twórca wyjątkowo bliski współczesnym sposobom przeżywania świata. Ważne wątki: pokoleniowy –bunt młodych, relacje ojciec i dzieci, bohaterowie wielowymiarowi, niejednoznaczni,poszukujący swoich dróg.

Dużo uwagi Profesor poświęcił Przedwiośniu - powieści, w której współczesna młodzież może rozpoznać własne dylematy: nieufność wobec wielkich narracji, doświadczenie społecznego chaosu, potrzebę zaangażowania i jednoczesną niepewność wobec przyszłości.

Cezary Baryka staje się symbolem młodego człowieka zanurzonego w świecie gwałtownych przemian, poszukującego orientacji i sensu. Żeromski uczy nas – podsumował – że świat który jest teraz, wymaga od nas jakiejś formy reakcji.

Profesor zaprosił też słuchaczy UTW do Biblioteki Uniwersyteckiej na wystawę „Światło i cień” prezentującą plansze z ilustracjami Gustava Doré (1833-1883), jednego z najwybitniejszych ilustratorów XIX wieku, prawdziwego fenomenu swoich czasów. Wystawę można oglądać do 30 kwietnia. Po wykładzie w części artystycznej wystąpił Zespół folklorystyczny „Klepaczanki”, który

wiązanką pieśni ludowych poruszył nasze serca i przekonał, że „kto śpiewa i tańcuje, ten jest zawsze młody”. Zespół w roku 2025 obchodził jubileusz 40 – lecia swojej działalności.

Gratulujemy formy i życzymy dalszych sukcesów.

Bożenna Krzesak-Mucha


26.03.2026, wykład: dr hab. Piotr Guzowski, prof. UwB, Czy dawni chłopi byli niewolnikami?

Tym razem z przyczyn obiektywnych spotkanie wykładowe rozpoczęło się od ogłoszeń i części

artystycznej. Chór ASTRA wystąpił z wiązanką znanych piosenek ludowych. Usłyszeliśmy m.in.

Czerwone jabłuszko, z piękną solówką dyrygentki, pani Joanny Bagińskie j, W moim ogródeczku, Hej,

bystra woda.

Te folkowe rytmy były łagodnym przejściem do wykładu prof. Piotra Guzowskiego na temat: Czy dawni chłopi byli niewolnikami? Okazuje się, że to pytanie wywołuje duże emocje, a historycy, dziennikarze, komentatorzy udzielają skrajnie różnych odpowiedzi, w sposób odmienny interpretując fakty historyczne. Szczególnie ostatnio w przestrzeni publicznej za sprawą takich publikacji, jak „Ludowa historia Polski” Adama Leszczyńskiego, „Pańszczyzna, „Chamstwo” Kacpra Pobłockiego, „Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa” Kamila Janickiego na temat życia chłopów w Polsce szlacheckiej rozgorzała zawzięta dyskusja.

Wywód profesora Guzowskiego pozwala na takie podsumowanie: chłopi w dawnej Polsce nie byli niewolnikami w pełni tego słowa znaczeniu. Byli zobowiązani do pracy na rzecz pana feudalnego (pańszczyzna), nie mogli swobodnie opuścić swojej ziemi bez zgody pana, ale nie byli jego własnością w sensie własności osobistej. Mieli pewne prawa i nie mogli być sprzedawani jako osobne jednostki.

Pełną wolność i prawa własnościowe uzyskali jednak dopiero w XIX wieku. Temat, który wydawał się poza moimi zainteresowaniami, zaintrygował mnie. To zasługa prof. Guzowskiego, który odwołał się do wielu materiałów archiwalnych, aktów prawnych, zapisów np. w księgach sądowych, pokazujących realia codziennego życia warstwy chłopskiej w dawnych czasach.

Bożenna Krzesak-Mucha


Notatka po obejrzeniu filmu „Ścieżki życia”

W dniu 25.03.2026 miłośnicy kina spotkali się w kinie „Forum” aby w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego Seniora Gag obejrzeć film „Ścieżki życia”. Jest to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami poruszająca i pełna nadziei opowieść o dojrzałej miłości, która okazuje się silniejsza niż życie. To historia, która podnosi na duchu i przypomina, że nawet po największej burzy można odnaleźć spokój

–jeśli idzie się razem.

Ray i Moth, małżeństwo z wieloletnim stażem, w jednej chwili tracą niemal wszystko – dom,

bezpieczeństwo, dotychczasowe życie. Zamiast się poddać, robią coś, co dla wielu byłoby

szaleństwem : wyruszają w pieszą wędrówkę – ponad tysiąc kilometrów wzdłuż dzikiego, angielskiego wybrzeża. Wkrótce odkryją, że mimo przeszkód, które los rzucił im pod nogi, wciąż mają najważniejsze – siebie nawzajem. Ta niezwykła podróż stanie się dla nich drogą ku wolności i miłości i nowemu początkowi.

Prelekcję i spotkanie po filmie poprowadziła Pani dr Karolina Wierel.
Maria Waśkiewicz


Spektakl „Rzadkie gatunki” w Białostockim Teatrze Lalek

Wraz z grupą słuchaczy UTW 22 marca miałam okazję obejrzeć spektakl „Rzadkie

gatunki” prezentowany w Białostockim Teatrze Lalek.

Teatr lalek wielu osobom wciąż kojarzy się głównie z przedstawieniami dla dzieci, jednak działalność Białostockiego Teatru Lalek od lat udowadnia, że jest to przestrzeń również dla widza dorosłego, poszukującego ambitnych i nieoczywistych form artystycznych. „Rzadkie gatunki”, które powstały we współpracy z reżyserem portugalskim, doskonale wpisują się w ten nurt – to spektakl eksperymentalny, który przekracza granice tradycyjnego teatru, łącząc elementy performansu, teatru formy i instalacji artystycznej. Już od pierwszych minut widz zostaje wprowadzony w świat, w którym obowiązują inne zasady percepcji – bardziej

intuicyjne niż logiczne.

Nie jest to klasyczna opowieść z wyraźnie zarysowaną fabułą – raczej ciąg obrazów, emocji i sytuacji, które składają się na refleksję o inności, kruchości relacji i potrzebie bycia zauważonym. Sztuka inspirowana jest twórczością Stanisława Lema. Rzecz dzieje się w laboratorium ABSURD. Na scenie troje ludzi – jedna kobieta i dwóch mężczyzn – na przemian wykonują zadania naukowców oraz animatorów istot poddawanych obserwacji

i eksperymentom.

Już od pierwszych minut uwagę przyciąga warstwa wizualna spektaklu. Scenografia jest oszczędna, ale przemyślana – każdy element wydaje się mieć znaczenie, a przestrzeń sceniczna działa niemal jak osobny bohater. Lalki i formy plastyczne zostały zaprojektowane w sposób nieoczywisty, momentami wręcz surowy, co dobrze współgra z tematyką przedstawienia. Ich „niedoskonałość” podkreśla motyw odmienności i wykluczenia.

Największą siłą spektaklu jest jednak jego atmosfera. Twórcy budują ją za pomocą światła, dźwięku i rytmu scen, tworząc momenty ciszy, napięcia i subtelnej melancholii. To teatr, który bardziej się odczuwa niż analizuje – wiele znaczeń pozostaje niedopowiedzianych, a widz musi sam zdecydować, jak je interpretować. Tytułowe „rzadkie gatunki” można rozumieć szeroko: jako osoby wykluczone społecznie, jednostki wrażliwe, ale też tych, którzy nie odnajdują się w narzuconych schematach.

Nie oznacza to jednak, że spektakl jest całkowicie hermetyczny. W wielu scenach pojawia się uniwersalny język emocji – samotność, potrzeba bliskości, lęk przed odrzuceniem – które są czytelne niezależnie od wieku czy doświadczenia widza. „Rzadkie gatunki” to spektakl wymagający, ale jednocześnie satysfakcjonujący. Pozostawia widza z pytaniami i  skłania do refleksji nad miejscem jednostki w świecie, nad wartością różnorodności, sensem badań na zwierzętach, ich stroną etyczną. To propozycja szczególnie wartościowa dla tych, którzy szukają w teatrze czegoś więcej niż rozrywki – doświadczenia, które porusza i zostawia ślad na dłużej. Serdecznie dziękujemy Alicji Sokół za zorganizowanie wyjścia na to wydarzenie kulturalne.

Anna Kopczewska


Wykład 19.03.26, Joanna Sikora „Głosy zapisane w pamięci – jak wspomnienie staje się

reportażem” .

Spotkanie z Joanną Sikorą, dziennikarką Polskiego Radia Białystok, laureatką wielu prestiżowych nagród za reportaż radiowy, słuchacze UTW z pewnością zapamiętają na długo. Zaczęło się ćwiczeniem. Pani Joanna poprosiła, byśmy na minutę zamknęli oczy i wsłuchali się w dźwięki, które do nas dotarły. Bo to właśnie dźwięki są podstawowym tworzywem reportażu radiowego, określanego jako teatr wyobraźni. Z głosu ludzi i innych środków akustycznych budujemy opowieści o ludziach i zdarzeniach, historie czasem śmieszne, czasem bolesne, czasem interwencyjne – stwierdziła reporterka. Na pytanie słuchaczy, w jaki sposób szuka swoich bohaterów, odpowiedziała, że jest czujna, patrzy, słucha, obserwuje rzeczywistość, a czasami ktoś sam się zgłasza i okazuje się ciekawym rozmówcą.

Wspólnie wysłuchaliśmy kilku fragmentów z reportaży pani Joanny: „Karty życia” – barwna historia człowieka, który całe życie zajmował się hazardem, a pierwszy raz grał w karty jako dziecko w pociągu na Sybir, „Do Niemna" -- wspomnienia 92 - letniej pani Krystyny, która opowiada o przedwojennym Grodnie, "I że cię nie opuszczę..." – śluby w Boże Narodzenie.

Nagrane historie zostają na lata, możemy do nich wrócić, choć bohaterów radiowych opowieści może już nie być. Toteż spotkanie dziennikarka zakończyła apelem – „rozmawiajcie z wnukami i rejestrujcie swoje historie życiowe”. A ja zachęcam słuchaczy UTW do zajrzenia na stronę Radia Białystok i odsłuchanie innych

reportaży pani Joanny Sikory!

Przed wykładem słuchacze otrzymali informacje i formularze zgłoszeń dotyczące projektu pt.

„Manufaktura kompetencji cyfrowych” Krajowego Planu Odbudowy sfinansowanego przez

Unię Europejską NextgenerationEU.

Po wykładzie w części artystycznej wystąpił Zespół Tańca Cygańskiego „Sare Roma” z miłą niespodzianką – do grupy dołączył Bogusław Nosowski, aktor kabaretu „Szpilka”, który zagrał na akordeonie i zaśpiewał kilka popularnych piosenek cygańskich. Mamy nadzieję, że to nie był występ jednorazowy i że pan Bogusław na stałe zagości w „Sare Roma”.

Bożenna Krzesak - Mucha


19 lutego nasi słuchacze po raz kolejny licznie przybyli do Auli Wydziału Prawa

Uniwersytetu w Białymstoku, aby wysłuchać porad dr onkolog Iwony Zakrzewskiej na

temat „Jak ustrzec się przed nowotworami skóry oraz jak je rozpoznać na wczesnym

etapie?”

Przed wykładem, i chwilę po, panie dermatolożki badały chętnym studentkom i studentom guzki, plamki i inne podejrzane zmiany na skórze DERMATOSKOPEM - profesjonalnym urządzeniem, jakiego używa się w gabinetach dermatologicznych w celu szybkiej i efektywnej identyfikacji znamion. DERMATOSKOPIA to nieinwazyjna i bezbolesna metoda diagnostyczna skóry umożliwiająca wczesne wykrycie zmian o charakterze złośliwym, takich jak czerniak skóry i usunięcie tej zmiany w początkowym stadium jej

rozwoju.

CZERNIAK to nowotwór złośliwy, rozwijający się z MELANOCYTÓW, to jest komórek

barwnikowych, produkujących melaninę, czyli pigment wywołujący ciemnienie skóry w wyniku kontaktu z promieniowaniem ultrafioletowym – UV. Najczęściej pojawia się na skórze, ale i na powierzchni oka, czy paznokcia. Rozwija się w szybkim tempie, może dawać liczne przerzuty. Cechy charakterystyczne pomagające w jego rozpoznaniu, to: A – asymetria: jedna połowa znamienia różni się od drugiej B – brzegi: nierówne, postrzępione, lub zatarte C – kolor: niejednolity, różne odcienie brązu, czerni, czasem czerwieni, bieli, niebieskiego

D – średnica: większe niż 6 mm

E – ewolucja: zmiany w wyglądzie znamienia na przestrzeni czasu

Czynniki ryzyka rozwoju czerniaka:

. intensywne opalanie oraz korzystanie z solarium; . oparzenia słoneczne, zwłaszcza te przebyte w dzieciństwie; . osoby o jasnej karnacji, rudych lub blond włosach, niebieskich / zielonych/ oczach i piegach

mają mniej ochronnej melaniny;

. duża liczba znamion o średnicy powyżej 6 mm, lub zespół znamion atypowych

(dysplastycznych);

. genetyka, występowanie czerniaka w rodzinie; . wiek i płeć – częstość zachorowań rośnie z wiekiem; wyższe ryzyko u kobiet; . immunosupresja: osłabienie układu odpornościowego ( np. po przeszczepach, operacjach). Czerniak szybko daje przerzuty drogą naczyń chłonnych i krwionośnych, najczęściej do węzłów chłonnych, skóry, płuc, wątroby, mózgu oraz kości. Ryzyko wzrasta wraz z grubością guza (powyżej 4 mm >50%). Leczenie obejmuje immunoterapię, terapie

celowane, operacje i radioterapię.

Istnieją inne rodzaje nowotworów skóry: - rak kolczystokomórkowy (SCC), zwany również płaskonabłonkowym o wysokim ryzyku przerzutów – najczęściej występuje na głowie, twarzy, szyi, dłoniach i rękach (10 -

20 % na wardze i uchu)

- rak podstawnokomórkowy (BCC) charakteryzuje się powolnym postępem, miejscową złośliwością i niską śmiertelnością - wysypka osutka plamisto-grudkowa(odropodobna) – składa się jednocześnie z płaskich plam (rumień) i wypukłych grudek. Objawy towarzyszące to świąd, gorączka, powiększenie

węzłów chłonnych.

Jak chronić się przed CZERNIAKIEM i innymi nowotworami skóry? To proste: * Unikaj intensywnej ekspozycji na słońce w godzinach między 11:00 a 16:00 * Noś nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne

* Nie opalaj się w solarium

* Stosuj kremy z filtrem UV

* Regularnie sprawdzaj swoją skórę i znamiona szczególnie w miejscach trudnodostępnych, korzystaj z pomocy dermatologa przynajmniej raz w roku. Zadbaj o swoją skórę i chroń swoje zdrowie! Jak wiemy „WCZESNE WYKRYCIE RATUJE ŻYCIE!” 19 lutego to symboliczny dzień dla mieszkańców Białegostoku. Bowiem tego dnia roku 1919 miasto powróciło do odradzającej się po latach zaborów Rzeczypospolitej, zostało ostatecznie wyzwolone spod okupacji niemieckiej. Białystok opuścili niemieccy żołnierze, a na ulicach pojawiło się Wojsko Polskie. Był to moment triumfu i nadziei na lepszą przyszłość. 107 rocznicę wyzwolenia miasta uczcił w części artystycznej Chór „Cantylena” pod dyrekcją Pani Janiny Sasinowskiej działający pod  patronatem

Spółdzielni Mieszkaniowej „Rodzina Kolejowa” w Białymstoku. Aula na kilka minut wypełniła się dźwiękami pięknych pieśni patriotycznych znanych i tych mniej znanych. Słuchacze nie szczędzili braw artystom.

To był wieczór spędzony pożytecznie i patriotycznie.

Krystyna Popławska


RELACJA z BALU WALENTYNKOWEGO

Za nami niezwykły Bal Walentynkowy, pełen radości, muzyki i

„młodzieńczej” magii. Szaleństwo na parkiecie przy muzyce na żywo niemal od pierwszych taktów – nie, to nie studniówka, ani dyskoteka, tylko Bal Karnawałowy dla nieco starszej młodzieży. 17 lutego ponad 100 osób stawiło się w Restauracji „VENESSA” punktualnie o 15.00 – co samo w sobie zasługuje na osobną pochwałę – i zostało przywitanych elegancko udekorowanymi stołami. Właściwa impreza zaczęła się po krótkim, dowcipnym przemówieniu

organizatorki Marii Waśkiewicz, które nie zdążyło nikogo uśpić. I tu, Szanowni

Państwo, należy powiedzieć: chapeau bas. Zupa była królewska, drugie danie – arystokratyczne, a ilość przystawek, ciast i napojów sprawiała, że stoły uginały się z godnością, ale jednak uginały. Nikt głodny nie wyszedł, a wielu wyszło szczęśliwszych, niż przyszło. Jak to bywa po dobrym jedzeniu i „symbolicznym” toaście – atmosfera uległa naturalnemu rozluźnieniu.

Towarzystwo ruszyło na parkiet, który pozostał pełny do końca balu, co jest najlepszą recenzją zarówno muzyki, jak i nastroju. Muzycy zespołu „RAJDER”- Ryszard i Renata - rozpalili energię i nie pozwolili nikomu stać w miejscu. Były tańce, konkursy, nagrody, a do tego pot i uśmiechy, czyli najlepszy zestaw na karnawał. Zapytani o wrażenia z imprezy uczestnicy chwalili muzykę i zapewniali, że zabawa jest fantastyczna – patrząc na zdjęcia trudno mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Maria Waśkiewicz przeszła tego wieczoru samą siebie. Krążyła między stołami, rozmawiała, żartowała i dbała o gości tak, jakby każdy z nich był tym najważniejszym. Podsumowując: Był to bal z klasą, humorem i sercem. Taki, po którym człowiek wraca do domu z lekkim zmęczeniem nóg, szerokim uśmiechem i myślą:

„ Niech żyje bal — bo życie jest za krótkie na byle jakie imprezy.”

Krystyna Popławska


5 lutego 2026 odbyło kolejne spotkanie słuchaczy UTW w Auli Prawa Uniwersytetu w Białymstoku.

„Razem bezpieczniej. Nie daj się oszukać” to motto przewodnie wykładu st. aspirant Joanny Gustak

z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Temat wielokrotnie już poruszany, ale wciąż aktualny, bo mimo posiadanej wiedzy seniorzy nadal dają się nabierać oszustom – na wnuczka, policjanta, lekarza, pracownika banku, elektrowni, na dopłatę, na Blika. Ulegamy manipulacji oszustów, którzy umiejętnie wykorzystują nasze ludzkie odruchy – podkreśliła prelegentka. I mimo ostrzeżeń, reagujemy na dziwne telefony, sms, klikamy w podesłane linki. Co więc robić, by być bezpieczniejszym? Oto kilka wybranych rad p. Joanny: zadbać o ustawienie prywatności w mediach społecznościowych, świadomie wyrażać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, kasować aplikacje i konta, z których już nie korzystamy, warto mieć więcej niż jeden adres mailowy, sprawdzać szczegóły transakcji przed potwierdzeniem przelewu, kontaktować

się z daną instytucję, gdy coś nas niepokoi. Zawsze zachować czujność. Po wykładzie Alicja Sokół zaprosiła zainteresowanych słuchaczy do nowej sekcji MAKRAMA, na kolejny DKF GAG – 25.02.26 oraz sztukę „Rzadki gatunek” – BTL, 22.03. 26. W części artystycznej wystąpił Kabaret Seniorów Szpilka, prowadzony przez Krzysztofa Ławniczaka. Swoim brawurowym występem porwał nas wszystkich, wywołując szczery śmiech i wręcz wybuch endorfin. Zgodnie z zapowiedzią na wstępie „Tylko Szpilka na nic nie narzeka” program utrzymany był w tonacji lekkiej, bawiąc zebranych żartobliwymi piosenkami i skeczami, przy akordeonowym akompaniamencie p. Jerzego Kruszewskiego. W końcowej części koncertu usłyszeliśmy piękną piosenkę „Białystok”. Zespół zdradził swoje marzenie, by stała się ona hymnem stolicy województwa.

Słuchacze nagrodzili artystów gromkimi brawami. A na bis wspólnie zaśpiewaliśmy hymn seniorów „Kochajmy się”. Było cudnie, klimatycznie i naturalnie. Dziękujemy i już czekamy na kolejny występ! Jak zwykle zachęcam do obejrzenia filmowej relacji ze spotkania, którą przygotowała Jadwiga

Barcewicz.

https://www.facebook.com/people/UTW-Bia%C5%82ystok/100065660259617/

Bożenna Krzesak-Mucha


W dniu 28.01.2026 r. seniorzy DKF „GAG” mieli możliwość obejrzenia polskiego filmu z

2025 r., pt „Ministranci” w reżyserii Piotra Domalewskiego.

Młodzi, kilkunastoletni ministranci z zaangażowaniem służą w kościele do mszy świętej. Czterej z nich, których poznajemy bliżej, to przyjaciele, podchodzący do swoich obowiązków bardzo serio, traktujący je jako styl życia i depozyt wartości. W wolnej chwili „rapują” i nagrywają swoje utwory. Pochodzą z różnych rodzin. Główny bohater jest wychowywany przez samotną matkę, która ma depresję i jest alkoholiczką. I tak naprawdę to syn przejmuje rolę osoby dorosłej. Próbuje zainteresować kobietę ofertami pracy. Sprząta dom, wyrzuca butelki po wypitym alkoholu i przygotowuje posiłki, aby

mama cokolwiek zjadła. Chociaż jest bezsilny, na pytania o sytuację w domu odpowiada, że wszystko jest w porządku. Drugi bohater ma bogatych rodziców, którzy interesują się poczynaniami syna, ale nie mają dla niego czasu. Dwaj pozostali z przyjaciół to bracia. Pochodzą z blokowiska. Mają wspomagającą rodzinę.

Po mszy chłopcy uczestniczą w zbiórce pieniędzy na rzecz najuboższych. Podsłuchują, że datki zostały zabrane przez wysłannika z kurii i potrzebujący nie otrzymają wsparcia. Rozczarowani obojętnością kościoła, postanawiają działać na własną rękę. Zakładają podsłuch w konfesjonale, by poznać sekrety parafian i wymierzyć sprawiedliwość wg własnych zasad. Obdarowują potrzebujących skradzionymi przez siebie w kancelarii kościoła pieniędzmi. Ich działania szybko wymykają się spod

kontroli. Tu akcja filmu nabiera dynamicznego tempa. Reakcja obdarowanych jest skrajnie różna, a sceny przekazania pieniędzy przypominają dobrą komedię. Po zastanowieniu zadajemy pytanie: „Czy cel uświęca środki”?

Mamy wrażenie, że „...znamy małomiasteczkową beznadziejność. Polski realizm, szarobure zdjęcia: picie, bicie i kościół jako jedyny azyl”. Abstrahując od roli kościoła i księży, w filmie poznajemy różne postawy dorosłych i dzieci. Mamy wrażenie, że dzieci przejęły role dorosłych,

a dorośli role dzieci.

„Ministranci” to jeden z najlepszych polskich filmów o samotności dzieci w naszym społeczeństwie, gdzie dorośli często swoją postawą nie potrafią wskazać odpowiedniej drogi do dorosłego życia. Wzruszająca opowieść o sprawiedliwości, empatii i bezinteresownej pomocy innym. Zachęcam do obejrzenia obrazu filmowego ze względu na tematykę, wartkie dialogi młodych

ludzi oraz dynamiczną akcję.

Na szczególną uwagę zasługuje świetna gra chłopaków, którzy nie są zawodowymi aktorami, to: Tobiasz Wajda, Filip Juszczyk, Mikołaj Juszczyk i Michał Majnicz. W pozostałych rolach wystąpili m.in.. aktorzy: Kamila Urzędowska (Joanna), Tomasz Schuchardt (wysłannik z kurii). Dziękujemy p. Michałowi Dąbrowskiemu za słowo wprowadzające przed seansem i prowadzenie dyskusji po filmie. Marysi Waśkiewicz dziękujemy za dobór filmu.

Krystyna Stankiewicz

W notatce wykorzystano informacje z Internetu.


22.01.2026 Spotkanie seminaryjne w ramach projektu „Mechatroniczny aparat do wspomagania zachowania równowagi w trakcie lokomocji z funkcją rejestracji parametrów kinematycznych chodu”, który realizuje Politechnika Białostocka we współpracy z naszym UTW.

Głównym celem projektu było opracowanie urządzenia, które mogłoby ograniczyć ryzyko upadków osób, mających problemy z utrzymaniem równowagi. Funkcję taką ma spełniać zaprojektowana przez naukowców Politechniki Białostockiej kamizelka wyposażona w zestaw czujników monitorujących ruchy użytkownika  i sygnalizujących symptomy zaburzeń równowagi. Szczegóły dotyczące użytkowania kamizelki przedstawili dr Łukasz Magnuszewski i dr Piotr Prochor , zapraszając do jej testowania.

Podczas spotkania zaprezentowali też poradnik dla osób starszych: „Zrób to dla równowagi, czyli jak senior może skutecznie zmniejszyć ryzyko upadku” (autorzy: Zyta Beata Wojszel, Piotr Prochor, Łukasz Magnuszewski, Szczepan Piszczatowski, Oficyna Wydawnicza Politechniki Białostockiej, 2025), który będzie dostępny w wersji papierowej i elektronicznej.

Bardzo interesujące były wystąpienia towarzyszące głównemu tematowi.

Beata Polecka , terapeutka holistyczna, przedstawiła temat „Gdy jestem sobą naprawdę – o prawdzie, która leczy”. To było zaproszenie do spotkania z samym sobą i swoimi emocjami, które  gromadzone i niewypowiedziane doprowadzają do różnych chorób.

Ciekawa jest „specjalizacja” naszych organów, które są podatne na określone emocje. Na przykład gniew, złość obciąża wątrobę, smutek i żal płuca, upośledzając ich funkcje oddechowe. Stres uderza w żołądek, prowadząc do problemów trawiennych. Serce jest szczególnie narażone na skutki lęku, cierpienia, co może powodować bóle w klatce piersiowej. Strach wpływa na funkcjonowanie nerek, agresja i wybuchowość na trzustkę.

Toteż trzeba się czasami zatrzymać i wsłuchać w siebie. Pomaga w tym medytacja przy muzyce relaksacyjnej. I do takiego ćwiczenia zostaliśmy zaproszeni. Dostaliśmy dwie kartki. Na białej mieliśmy zapisać, co dzisiaj z miłością odpuszczamy, jaką emocję wyrzucamy. Kartki te zostały zebrane, by je spalić. Na czerwonych mieliśmy określić, czego pragnie moje serce i te zabraliśmy ze sobą.

Być może u niektórych z nas te zabiegi wywołały uśmiech powątpienia. A może coś w tym jest ?!

Dr Emilia Kramkowska zaprezentowała wyniki badań dotyczące problemu „Bezpieczna starość, czyli jaka? I pokazała je z perspektywy czterech pokoleń: tradycjonalistów (osoby powyżej 77 lat), Boby Boomers  (osoby urodzone w latach 1946-1964), pokolenie X (1965-1980), pokolenie Y (27-41 rok życia). Były podobieństwa, ale też różnice pokoleniowe w rozumieniu, na czym polega bezpieczna starość. Wspólny mianownik – przekonanie o konieczności poszanowania godności osoby starszej oraz wielorakiego wsparcia osób niesamodzielnych.

Dr Anna Szafranek – w ramach tematu „Wybrane aspekty prawne zabezpieczenia osób starszych” przybliżyła nam dwa niełatwe zagadnienia, ale warto znać ich procedury.

Ubezwłasnowolnienie – trudna decyzja, ale czasami konieczna. To instytucja prawna przewidziana w polskim prawie, mająca na celu ochronę osoby, która z powodu zaburzeń psychicznych lub innej poważnej niezdolności nie jest w stanie samodzielnie kierować swoim postępowaniem. Kodeks cywilny wyróżnia: ubezwłasnowolnienie całkowite oraz częściowe.

Odwrócony kredyt hipotetyczny – rozwiązanie pozwalające sprzedać mieszkanie lub dom bankowi, a jednocześnie mieszkać w nim do końca życia. Bank płaci właścicielowi nieruchomości comiesięczne raty przez określony czas lub do śmierci swojego klienta. Na świecie odwrócony kredyt hipoteczny jest popularną metodą zdobycia dodatkowych środków i uzupełnienia emerytury, w Polsce jeszcze mało popularny.

W czasie przerwy była możliwość skorzystania z cateringu. Spotkanie podsumowała prof. Małgorzata Halicka, koordynator projektu. Podziękowała  prelegentom za liczne praktyczne sugestie w rozwiązywaniu trudnych sytuacji życiowych. Z serdecznymi słowami zwróciła się też do słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Łapach, którzy liczną grupą przybyli na seminarium. Pani Regina, dziękując za zaproszenie,  stwierdziła, że spotkanie było bardzo interesująco i że liczy na dalszą owocną współpracę.

Bożenna Krzesak-Mucha


Taneczne show zespołu Sare Roma

23 stycznia Podlaska Redakcja Seniora, działająca przy Stowarzyszeniu Szukamy Polski i realizująca ideę dziennikarstwa obywatelskiego, obchodziła 11 urodziny. Na jubileuszowe uroczystości, które odbyły się w Centrum Aktywności Seniora, przybyło wielu gości honorowych i przyjaciół Redakcji. Życzenia od UTW przekazał prezes Jerzy Halicki. Spotkanie rozpoczęło się występem naszego zespołu Sare Roma, który zrobił furorę i otrzymał gromkie brawa. Po zakończeniu uroczystości dziewczyny były oblegane przez wiele osób, które chciały mieć z nimi zdjęcie. Pełna relacja z wydarzenia na https://www.facebook.com/podlaskiseniorpl/

Bożenna Krzesak-Mucha


Drogi Kazimierzu,


tak trudno pogodzić się z myślą, że nie będziemy już razem śpiewać, spotykać się na próbach i koncertach. Pana obecność w chórze była czymś wyjątkowym – cicha, skromna, a jednocześnie bardzo znacząca. Wnosiłeś spokój, życzliwość i prawdziwą harmonię, nie tylko w muzyce, ale przede wszystkim między ludźmi.

Byłeś jednym z tych, przy których chciało się być – bez pośpiechu, bez hałasu, z poczuciem dobra i sensu. Tak bardzo będzie nam Ciebie brakowało: Twojego uśmiechu, serdeczności i tej niezwykłej prostoty, która czyniła Cię kimś naprawdę wyjątkowym.

Dziękuję Ci za wspólne chwile, za muzykę i za dobro, którym dzieliłeś się tak naturalnie. Pozostaniesz w naszej pamięci i w naszych głosach.

Żegnaj, Kazimierzu.
Z wdzięcznością, z ogromnym szacunkiem łączę się z rodziną państwa Kierus w bólu i smutku,

Oksana Dziadul


13.01.2026 r. odbyło się spotkanie międzypokoleniowe pt. ,,Podziel się świąteczną

tradycją”.

Wydarzenie to zostało zorganizowane z inicjatywy Studenckiego Koła Naukowego

Andragogów i Gerontologów Uniwersytetu w Białymstoku we współpracy z UTW w

Białymstoku.

Mimo mrozu i śniegu, w pięknej Auli im. Janusz Korczaka na ul. Świerkowej 20 zebrała się duża grupa uczestników. Byli wśród nich seniorzy, studenci oraz dzieci. Każdy uczestnik spotkania na powitanie otrzymał breloczek – serduszko z logo UwB.

Prodziekan Wydziału Nauk o Edukacji UwB , prof. dr hab. Krzysztof Sawick i dokonał

uroczystego otwarcia spotkania. Z ramienia UTW uczestników przywitał dr hab. Jerzy

Halicki - Prezes UTW. Spotkanie prowadzili studenci UwB Kinga Weronika Dudko i

Jarosław Nosko.

Seniorzy i młodzież, dwie grupy, które często postrzegane są jako przeciwieństwa, w rzeczywistości mają wiele do zaoferowania sobie wzajemnie. Wydarzenie to było przykładem budowania mostów międzypokoleniowych, co pięknie wybrzmiało w wierszu przeczytanym

przez Natalię Głódź i Małgorzatę Więsław.

….Bo tradycja i wspomnienie to most między ,,kiedyś” a ,,dziś” ,

To światło, co uczy, jak razem iść .

Gdy ją niesiemy – młodzi i starzy

Prawdziwa radość w sercu się jarzy….

O dawnych tradycjach bożonarodzeniowych obrządku katolickiego i wschodniego na

Podlasiu opowiedziała Jadwiga Łuckiewicz. Józefina Bukin f ragmentem z oratorium Ernesta

Brylla ,,Po górach, po chmurach” wprowadziła wszystkich w zabawny i pełen humoru

nastrój.

Studenci UwB w swoich wystąpieniach opowiedzieli o tradycjach bożonarodzeniowych w

dobie nowoczesności, w różnych regionach Polski i świata. Bardzo interesująca była

prezentacja Aleksandry Szmigiel „ Między światłem lampy a blaskiem ekranu - o różnicach

między książką tradycyjną a elektroniczną.

W części artystycznej odbył się koncert kolęd w obrządku katolickim i wschodnim.

Wystąpiły zespoły UTW: Chór ,,Astra”, sekcja „O Uśmiech Seniora”, Ukulele ,,Seniors

Group’’.

Prof. dr hab. Małgorzata Halicka zamykając spotkanie, podziękowała młodzieży za wspaniałą inicjatywę oraz wszystkim, którzy przyczynili się do jej realizacji. Po ceremonii wręczenie dyplomów i podziękowań uczestnicy spotkania udali się na słodki poczęstunek.

Małgorzata Więsław


8 stycznia 2026 r. słuchacze UTW z zainteresowaniem wysłuchali gawędy prof. Adama

Dobrońskiego o Adamie Chętniku, którego 140 rocznicę urodzin obchodziliśmy w

minionym roku.

Prof. Dobroński przypomniał najważniejsze fakty z życia tego zasłużonego syna Ziemi Łomżyńskiej - etnografa, muzealnika, działacza społeczno-oświatowego, współtwórcy ruchu ludowego na wsi, wychowawcy młodzieży, pisarza i polityka. Adam Chętnik urodził się 20.12.1885 г. w Nowogrodzie, zmarł 29.05.1967 г. w Warszawie. Był człowiekiem wielu talentów. Szczególnie fascynowała go kultura kurpiowska i jej poświęcił liczne prace naukowe, opisując historię Kurpów, zwyczaje, legendy, przysłowia i gadki. W 1920 r. współorganizował plebiscyt na Warmii i Mazurach, który miał zdecydować o przyłączeniu tych ziem do nowo powstałego państwa polskiego.

Był też twórcą Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie i Muzeum Ziemi w Łomży. A to tylko kilka przykładów bogatej spuścizny Adama Chętnika. Ciekawym wątkiem wykładu była opowieść o bursztynie kurpiowskim, który nadal jest wydobywany. Wg legendy złoża były efektem potopu biblijnego – ludzie z nieszczęścia płakali, a ich łzy zamieniały się w złoty jantar, o różnym zabarwieniu, w zależności czy łzy pochodziły od człowieka dobrego, szlachetnego, czy łotra. Bursztyn kurpiowski wypromował

właśnie Adam Chętnik.

Kilka przysłów kurpiowskich:

 Gdzie diabeł nie może, kobieta się wtrąci.  Lepszy wróbel w ręku niż cietrzew na sęku.  Jak Pan Bóg dopuści, to i z kija puści.  Fuzji i żony – nikomu się nie pożycza.  Na cudzej stronie rad człek i wronie. W części artystycznej wystąpił zespół Ukulele „Seniors Group” z koncertem różnorodnych kolęd, także obrządku wschodniego. Leonida Stepanowicz, kierowniczka sekcji złożyła

wszystkim życzenia noworoczne.

Bożenna Krzesak-Mucha

Uniwersytet Trzeciego Wieku w Białymstoku

W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.